wtorek, 28 lipca 2015

Pożegnanie kulinarnej przygody.

Zapach mięty, dziurawca, rumianku i piołunu towarzyszył nam przez całą niedzielę… Za nami ostatnie "bajanie na sianie" tego lata – pełna zawiłości niezwykła historia o tym, co może zdarzyć się na łące nad rzeką wśród zapachu polnych ziół i opowieść o magicznej roślinie, jaką jest len. Mimo deszczu oddaliśmy się letniemu nastrojowi wijąc wianki z ziół i zabawki z sitowia. Poznawaliśmy zioła z okolicznych łąk, ich nazwy, znaczenie, magiczną i medyczną moc uzdrawiania, wykonywaliśmy zielniki. Tym razem brzuchy napełniliśmy zupą ugotowaną z łąkowego szczawiu. Ostatnią pamiątką zabraną z wakacji w Swołowie były motanki – lalki szmaciane wypełnione magicznymi ziołami – wrotyczem, makiem i bylicą – talizmany spełniające wszystkie pragnienia. Pozwolą nam spełnić nasze wakacyjne marzenia, miejmy nadzieję, że także to małe marzenie o powrocie do tego miejsca. Dziękujemy wszystkim bardzo, bardzo mocno za wspólny czas, za chęć spotkania, wspaniałą zabawę i wielką niezapomnianą muzealną przygodę! Spotkamy się ponownie w następne lipcowe niedziele…. Już za rok! Do zobaczenia!












poniedziałek, 20 lipca 2015

Ostatnia wakacyjna przygoda. 26 lipca NIEZŁE ZIÓŁKA.

Przed nami ostatnie spotkanie tego lata „Niezłe ziółka”, czyli opowieść o roślinach leczniczych i magicznych – o ziołach i zbożach, co rosną na łąkach, na polu, pod lasem, na miedzy, oraz o tym, co z nich dawniej gotowano…
11.30 – 12.30  „BAJANIE NA SIANIE” - widowisko narracyjne. Zioła to nie tylko medycyna ludowa, nie tylko wywary, okłady i wonne dymy. W pieśniach i opowieściach pojawiają się rośliny czarodziejskie - mówiący krzew jałowca, który przypomina i ostrzega czy roszponka, która okazuje się warta tyle, co życie. Przywołując znane i mniej znane historie opowie o tych mocach Małgorzata Litwinowicz-Droździel ze stowarzyszenia Grupa Studnia o. 
12.30 – 13.30 „WIEM, CO JEM” – uchylimy pokrywkę od muzealnego garnka i zastanowimy się, jak dawniej wykorzystywano zioła i zboża. W czym człowiekowi pomagały i co można było z nich ugotować. Rzecz o pokrzywie, macierzance, rumianku, owsie i wielu innych mieszkańcach łąk, pól i wiejskich ścieżek i o tym co z nich się w kotle gotowało - o wywarach, polewkach i mącznych zacierkach.  O tym także, czy wiedźma zawsze musi być zła i czy plecie trzy po trzy - o pleceniu magicznych zaklęć przy ziołowym wywarze, o wyplataniu ziołowych wianków, co ustrzegą nas przed burzą i pomogą znaleźć ukochanego i o wyplataniu zabawek z traw.
13.30 – 15.30  „GOTOWANIE, SMAKOWANIE” – czyli dzieci gotują - dorośli smakują! Zakasujemy rękawy i pichcimy niecodzienną  zupę z roślin rosnących na pobliskiej łące, zupę, która doda nam sił i wyleczy ze wszelkich zmartwień i nudy. Na deser domowe lekarstwo na wszelkie smutki - wyrabiamy ciasto i smażymy pączki niemieckie! Grupę młodych adeptów sztuki kulinarnej poprowadzi Albert Zielonka. Mniam, mniam!
15.30 – 16.30 SZTUCZKI ZE SZTUKĄ– czyli jak ze skrawków kolorowych szmatek oraz garści pachnących ziół wyczarować  laleczkę, zwaną motanką, osobisty talizman, co pozwoli nam spełnić najskrytsze  marzenia. Wypełniając wnętrza lalek aromatycznymi ziołami poznamy, które z nich pomogą rozkochać w sobie największego urwisa podwórka, a które będą odtrutką na rozmaite dziecięce bolączki. Zgłębimy arkana techniki, dzięki której można samodzielnie wykonać lalkę, nie używając przy tym żadnych nici, igieł czy klejów. Zdradzi nam te wszystkie sekrety nasz gość Przemysław Laskowski.

Jak każdej niedzieli czekają na nas BAŚNIOWY OGRÓD ZABAW 
oraz łakocie i przytulanki z ZIELONEGO KRAMU.

Zapraszamy!

Owocowej niedzieli smak, czyli DRZEWO ŻYCIA.

Kolejny pyszny dzień wakacji za nami. Tym razem było słodko i kwaśno, bo poznawaliśmy smak wiejskich owoców – kolorowych porzeczek, agrestu, wiśni, malin i czereśni. Pokrzepieni opowieściami o śmiejących się jabłkach i innych zaczarowanych owocach ruszyliśmy do sadu, by tam odnaleźć bohaterów naszej niedzieli. Kura zgadula znów miała dla nas mnóstwo zagadek, a zwycięzcami w konkursie plucia w dal pestkami czereśni została drużyna czarnych kur. Nikogo nie pokonał za to deszcz. Chmury próbowaliśmy przegonić cudownym zapachem wiśni z cynamonem. Nie dały się udobruchać, a mimo to mieszaliśmy w garnku, ugniataliśmy ciasto, wałkowaliśmy, kroiliśmy placki na makaron i rozkoszowaliśmy się smakiem cudownej wiśniowej zupy. Deser obowiązkowy. Szarlotką pachniało w całym sadzie, bo tym razem robiliśmy z jabłek tradycyjny na Pomorzu apfelmus. Na koniec coś dla ducha – stworzyliśmy z kartonów magiczne owoce, na których malowaliśmy swoje najskrytsze marzenia. Oby się spełniły…